Kategoria: Wasze historie – blog

ODNALEŹĆ SIEBIE

 

Kiedy sięgam pamięcią kilka lat wcześniej przypominam sobie moje ówczesne życie. Kraków – miasto szans i możliwości, piękne mieszkanie na 15 piętrze jednego z wieżowców, ukochany mężczyzna u boku, poza którym nie widziałam wtedy świata. Z pozoru udane życie wkraczającej w dorosłość dziewczyny … No właśnie, z pozoru. Bo gdy na to patrzę teraz, z perspektywy czasu, z dystansem, dostrzegam, że i miasto nie dawało mi możliwości na jakie czekałam, i mieszkanie nie było takie fajne, a mężczyzna nie był taki wspaniały jak o nim wtedy myślałam.

Nerwica pojawiła się właśnie wtedy, po cichu. Zaczęła się niewinnie od ataku duszności którejś nocy. Pierwsza myśl, myślę że każdego kto się zetknął z tą chorobą, to to, że coś nie tak dzieje się z moim zdrowiem. Badania, wizyty u lekarza, przeszukiwanie Internetu w poszukiwaniu diagnozy… I nic. Byłam zdrowa.

Niedługo później do duszności dołączyło kołatanie serca, drżenie rąk… Pojawiało się i znikało… Zupełnie niezrozumiale… coraz częściej poza domem, w sklepie, u znajomych, na imprezie.

Należę do osób raczej skrytych. Nikomu nie przyznałam się co się ze mną dzieje, tłumiłam to w sobie, wstydziłam się, udawałam, że wszystko jest w porządku. Ale w podświadomości wiedziałam, że dzieje się ze mną coś złego.

Z czasem niestety miałam coraz więcej do ukrycia. Ciągłe bóle głowy, lęki, strach, przeczucia, że coś złego się stanie, tysiące myśli przelatujące przez moją głowę… no i  bezsenność. Ta ostania stała się utrapieniem… długie bezsenne noce spędzone na rozmyślaniu o wszystkim i o niczym… senne poranki i w rezultacie kłopoty z koncentracją.

Wszystko potem potoczyło się bardzo szybko i jakoś tak poza mną. Pierwsze zdecydowałam się, że rzucę pracę. Później, że zerwę kontakt z wszystkimi na około. Przestałam wychodzić z domu, odbierać telefony.  Akurat los chciał, że mój partner wyjechał na 3 miesięczną delegację za granicę i o niczym nie wiedział. Mogłam się zatem w spokoju pławić w mojej samotności i  smutku.

Myślę, że to była depresja… a przynajmniej jej początki. Przełomem był jeden telefon do mamy. Matki chyba mają taki dar, że wyczuwają, nawet przez telefon, że z ich dzieckiem, takim 30-letnim też, coś jest nie tak. Wtedy nie miałam już wyjścia przyznałam się do wszystkiego…

Nerwica jest ze mną od 3 lat… komplikuje mi życie, ale ja się nie poddaję i próbuję z nią żyć. Próbuję zrozumieć siebie… Moje życie zmieniło się diametralnie. Nie mieszkam już w Krakowie, zmieniłam pracę i jestem sama. No i jestem w terapii. Szukam prawdziwej siebie, bo głęboko wierzę, że jeśli odnajdę i zrozumiem siebie to nerwica przestanie być taka uciążliwa.

A.

1 STYCZEŃ

Początek roku często budzi w nas ponure wspomnienia. Nowy Rok to „idealny” dzień, żeby doświadczyć kaca …

24 GODZINY NA DOBĘ

Zapewne każdy z Nas na początku swojej drogi w trzeźwieniu zastanawiał się jak żyć? Co robić dzień po dniu ? poniżej …

KROK DWUNASTY

Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady …